Zbliżająca się budowa łódzkiego tunelu kolei dużych prędkości spowoduje czasową rozbiórkę chętnie wykorzystywanego przez łodzian przystanku kolejowego Łódź Retkinia. Łódzcy politycy Koalicji Obywatelskiej oraz Lewicy zarzucają CPK oraz PKP PLK marnotrawstwo, wynikające z braku koordynacji działań. Z rozmowy z ekspertem wynika tymczasem, że sprawa wcale nie jest jednoznaczna.
Przystanek Łódź Retkinia na linii kolejowej 14 został oddany do użytku w czerwcu 2021 r. Dzięki dobremu położeniu (przy jednym z największych łódzkich osiedli mieszkaniowych)
od początku cieszył się dużą popularnością. Jego budowa była częścią większego pakietu inwestycyjnego, dofinansowanego z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Oprócz budowy peronów kompleksowo wyremontowano też kładkę, doposażając ją w zejścia na perony oraz windy.
KO i Lewica: Nie dla „demolki” przystanku
Zapowiedź
rozbiórki przystanku w związku z budową wylotu z tunelu KDP pod centrum Łodzi odbiły się w łódzkich mediach oraz życiu politycznym szerokim echem. Posłowie i miejscy radni Koalicji Obywatelskiej oraz Lewicy na konferencjach prasowych krytykowali CPK (inwestor linii KDP) i PKP PLK (zarządca infrastruktury kolejowej), zarzucając im brak uzgadniania planowanych inwestycji. Wzywają też ministra infrastruktury w ustępującym rządzie PiS Andrzeja Adamczyka, by wstrzymał decyzję o rozbiórce przystanku, którą nazywają „absurdem” i „demolką”.
Politycy KO zastrzegają, że nie są przeciwni samej budowie kolei dużych prędkości, rozbiórkę peronów oraz kładki uważają jednak za niegospodarność. Niewykluczone, że beneficjenci
będą musieli zwrócić dotację unijną w części, która posłużyła do budowy przystanku. Wyjaśnienia CPK i PKP PLK (przytaczamy je w artykule podlinkowanym w pierwszym akapicie), podobnie jak zapowiedź odtworzenia przystanku po wybudowaniu linii KDP, nie przekonują krytyków. Dodatkowo w obrębie Retkini ma powstać kolejny przystanek na linii 14 (na przedłużeniu ul. Popiełuszki) oraz kładka w zamian za zlikwidowany przejazd w ciągu ul. Plocka.
Warto zaznaczyć, że w poświęconych sprawie materiałach mediów ogólnotematycznych zdarzają się przekłamania. Należy do nich np. stwierdzenie, że budowa przystanku kosztowała polskich i unijnych podatników ok. 50 mln zł. W rzeczywistości był to koszt całego wspomnianego pakietu. Dofinansowane przez UE przedsięwzięcie pod nazwą „Budowa zintegrowanych węzłów multimodalnych wraz z budową i przebudową przystanków kolejowych na terenie województwa łódzkiego – etap II, faza I” obejmowało budowę trzech nowych przystanków (obok Retkini – także Łódź Warszawska i Łódź Radogoszcz Wschód) oraz modernizację trzech kolejnych (Łódź Stoki, Łódź Marysin i Łódź Arturówek). Dziennikarze popełniają też błąd, pisząc, że pociągi KDP po opuszczeniu tunelu będą wjeżdżały na linię 14: w rzeczywistości zostanie dla nich wybudowana osobna, równoległa para torów.
Ogrodowski: Dobrze, że zaryzykowano, zamiast czekać
– Kiedy planowano powstanie przystanku Łódź Retkinia w roku 2016, projekt KDP był zawieszony i wcale nie było pewne, czy w ogóle zostanie wskrzeszony – przypomina Jarosław Ogrodowski, ekspert do spraw rozwoju lokalnego i były pracownik CPK. Przyjęta przez rząd 7 listopada 2017 r.
koncepcja CPK nie wskazywała dokładnej trasy, jaką KDP przejdzie przez Łódź – zostało to rozstrzygnięte po
dość burzliwych konsultacjach społecznych dopiero
w roku 2020.
Gdyby zdecydowano się czekać z inwestycją przystankową na ostateczny wybór przebiegu KDP przez zachodnią część Łodzi, wybór metody prac oraz dalsze prace projektowe – przystanek na Retkini, którego mieszkańcy domagali się od dawna, mógłby powstać o co najmniej kilka lat później. – Zarządca sieci kolejowej w porozumieniu z Urzędem Marszałkowskim Województwa Łódzkiego doszli do wniosku, że rozwój kolei aglomeracyjnej oraz kolei w ogóle jest istotniejszy niż konieczność przeniesienia bądź czasowego zawieszenia przystanku na czas budowy KDP. Przystanek był potrzebny, aby można było budować zachowania komunikacyjne pasażerów już teraz i przyzwyczajać ich do sprawnego korzystania z kolei. Moim zdaniem była to słuszna decyzja – ocenia Ogrodowski.
Współpraca CPK – PLK dopiero się zaczyna
Czy obaj państwowi inwestorzy mogli zrobić coś, by lepiej skoordynować swoje plany w rejonie Retkini? – Moim zdaniem współpraca przebiegała prawidłowo. Obydwie spółki „widziały” swoje działania. Prawdziwym testem współpracy będą jednak prace budowlane związane z włączeniem LK85 do istniejącej infrastruktury, zarówno po wschodniej, jak i po zachodniej stronie Łodzi – zastrzega nasz rozmówca. Wiele będzie tu zależało także od samorządów: miejskiego i wojewódzkiego. CPK, PKP PLK, UMŁ i UMWŁ mają też wspólnie z przyszłym wykonawcą ustalić rozwiązania minimalizujące utrudnienia dla mieszkańców i pasażerów na czas budowy.
Politycy krytykujący decyzję o rozbiórce przystanku przytaczają statystyki Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej, z których wynika, że w 2022 r. skorzystało z niego ok. 115 tysięcy pasażerów tego przewoźnika. Według Ogrodowskiego argument ten można do pewnego stopnia odwrócić. – Dzięki dużemu ruchowi przystanek ten w jakiejś części też już się zamortyzował – przekonuje. Jak dodaje, część wyposażenia obiektu (wiaty, elementy systemu informacji pasażerskiej, latarnie czy barierki) można bezproblemowo zdemontować, by po konserwacji wykorzystać ponownie w tym samym bądź innym miejscu.
Tunel mógł przebiegać inaczej, ale…
Podczas wspomnianych konsultacji w roku 2020 Ogrodowski był zwolennikiem
„wariantu północnego”, omijającego Retkinię w ogóle. – Najlepiej byłoby poprowadzić linię w korytarzu planowanej Trasy Wojska Polskiego, ale niestety ta opcja nie leży już na stole. Wariant ten pozwalał na włączenie w sieć kolei aglomeracyjnej Aleksandrowa Łódzkiego i Rąbienia, czego konieczność widzą chyba wszyscy którzy muszą wjeżdżać do Łodzi wąską ulicą Aleksandrowską czy Szczecińską – uzasadnia.
– Później pojawił się wariant pośredni, przez Konstantynów Łódzki, który moim zdaniem był lepszy od wybranego obecnie z podobnego powodu – tym razem pozwalał na włączenie do sieci kolejowej Konstantynowa Łódzkiego. Niestety, upór władz Łodzi [
i Konstantynowa – przyp. RC] był ogromny i wybrano wariant „bezpieczny”. Problem w tym, że mieszkańcy Retkini i Karolewa, a przede wszystkim okolic ulicy Pienistej, nie mieli kompletnie pojęcia, z czym się to wiąże i jak mocno wpłynie na ich codzienne życie. Władze miasta im tego nie wytłumaczyły, a tak mocno dziś protestujący radni byli pierwszymi, którzy mówili, że jest to wariant najprostszy i nieobarczony zagrożeniami – zwraca uwagę.
Realne zagrożenia dotyczą tymczasem – jak twierdzi ekspert – również pobliskiego uroczyska Lublinek. – Mocno odczuje ono zmianę stosunków wodnych, wywołaną budową samego tunelu i infrastruktury związanej z KDP. Mówiąc wprost, może się okazać, że lustro wody opadnie na tyle, że zamiast urokliwego jeziorka będziemy mieć błotnisty, wysychający staw – przewiduje.
Tunel średnicowy? Bez związku z CPK
Łódzcy politycy Lewicy sugerują ponadto, że to właśnie postawa CPK w sprawie budowy tunelu KDP była powodem
wstrzymania kilkanaście miesięcy temu budowy tunelu średnicowego. Faktyczne przyczyny były jednak inne:
problemy wykonawcy z płynnością finansową oraz problemy techniczne, związane m. in. ze wzmacnianiem fundamentów kamienic na trasie tarczy TBM.
– Od 2020 roku znany był przebieg tunelu, wniosek o decyzję lokalizacyjną zawierający wszystkie konieczne do rozpoczęcia budowy szczegóły został złożony w sierpniu 2022 roku. Proces ten w żaden sposób nie wpływał na realizację budowy pierwszego tunelu pod Łodzią, a przebieg obydwu tuneli nijak ze sobą nie kolidowałby – przypomina Ogrodowski.